Siedzieliśmy sobie parę dni temu ja i moja starsza córka w pokoju, w którym trzymamy telewizor, ona oczywiście załatwiała jakieś swoje facebookowe sprawy, ja w swojej wypasionej komórce przeskakiwałem z mojego blogu na blog Gabriela, i odwrotnie, obok szumiał wspomniany telewizor, gdy nagle moje dziecko powiedziała coś takiego: „To jest niesamowite! Jeden coś powie, drugi kończy. Tamten zacznie, następny kończy”. Podniosłem głowę, spojrzałem w telewizor, a tam w najlepsze sobie gawędzili Ryszard Kalisz, Roman Giertych i człowiek bez imienia, nazwiskiem Kajdanowicz.
 
      Tematem rozmowy był Jarosław Kaczyński, i jak słusznie zauważyła Toyahówna, chodziło o to, by każdy z nich powiedział parę słów na jego temat, w taki sposób, by zainspirować drugiego, i w ten sposób pomóc skonstruować wspólny przekaz, który pod koniec audycji doprowadzi do wniosku, że Jarosława Kaczyńskiego należy zamknąć gdziekolwiek.
 
      Od momentu gdy ona zwróciła uwagę na to co się tam wyprawia, słuchałem już wszystkich trzech bardzo uważnie, no i nagle nastąpiło coś zupełnie niespotykanego. Przemawiał akurat Giertych i mówił mniej więcej tak: „To co robi teraz PiS służy wyłącznie Rosjanom. To że wymyśla sztuczną mgłę, hel, trotyl…”.
 
      W tym momencie wtrącił się Kajdanowicz, i dopowiedział: „Brzozę…”. Na co Giertych, w pierwszej chwili, widocznie z rozpędu, potwierdził: „Brzozę”, ale natychmiast się ugryzł w język i dorzucił: „No nie. Brzoza była już wcześniej”, i bez mrugnięcia okiem nadawał dalej, na co po paru kolejnych sekundach usłyszeliśmy głos Kajdanowicza: „Ale ja mówię o brzozie teleskopowej. Nie słyszał pan o brzozie teleskopowej?”
 
      Oczywiście, jak znam życie, każdy z nas znajdzie sobie w tej historii coś dla siebie i zrobi z tym, co uzna za stosowne. Mnie jednak najbardziej spodobał się numer z ową „brzozą teleskopową”. Otóż ja słyszałem wielokrotnie o helu, o mgle, nie mówiąc już o trotylu, natomiast o brzozie teleskopowej dowiedziałem się dopiero od Kajdanowicza. Oczywiście, może być tak, że on czyta FYM-a i od niego czerpie informacje. Jednak nie sądzę. Myślę, ze owego teleskopu nie było nawet u FYM-a. Biorąc pod uwagę fakt, że Kajdanowiczowi jednak zajęło parę sekund, by się wytłumaczyć z tego idiotyzmu, mam też niemal stuprocentową pewność, że jemu ten teleskop wyszeptali do uszka będący na miejscu specjaliści. Wszyscy wiemy, że każdy z nich ma tam obwinięty wokół karku kabelek i przez ten kabelek ktoś tam do nich cały czas mówi. I tak też musiało być w tej sytuacji.
 
      To zatem jest pierwsza rzecz, która mnie zachwyciła. Sam ów teleskop. Druga to jednak szybkość z jaką System zareagował. To było niesamowite! Ja w tej chwili oczywiście nie umiem sobie przypomnieć, ile tych sekund upłynęło od czasu, gdy Giertych powiedział, że „brzoza była już wcześniej”, do chwili gdy Kajdanowiczowi podrzucono ten teleskop, jednak myślę, że maksymalnie trzy sekundy. Może nawet dwie. Jestem naprawdę pełen podziwu.
No więc tak. To jest niewątpliwie podziw. Ale też strach. No bo spójrzmy. Mamy tego Kalisza, Giertycha, Kajdanowicza i tę całą bandę, że się tak wyrażę, operatorów, i wszystko to działa jak świeżo naoliwiona ruska maszyna. Oczywiście Kajdanowicz to kretyn, ale za to kretyn ze szczególnie precyzyjnie sfokusowaną koncentracją. Czytałem kiedyś felieton Peggy Noonan o muzułmańskich terrorystach, i napisała ona coś takiego:
 
      „Osobno, ci mężczyźni – bo to są mężczyźni mniej więcej między 17 a 45 rokiem życia, co oznacza, że pod względem płci i wieku odpowiadają amerykańskim przestępcom odsiadującym wyroki w amerykańskich więzieniach – nie tylko są ‘wypełnieni nienawiścią’ i ‘złem’, choć to oczywiście też. To są przy tym w sposób oczywisty ludzie emocjonalnie i intelektualnie prymitywni. Ich umysły, mimo że szybkie i mocno skoncentrowane, są bardzo ograniczone, i otępiałe. A zatem ich bezczelna arogancja stanowi zarówno ich siłę, jak i ich potencjalny problem”.
 
       I oczywiście to, że można naprawdę się spodziewać, że oni wszyscy – i Kajdanowicz i Giertych i Kalisz – skończą bardzo marnie, właśnie przez ową arogancję, która ich w końcu zgubi, to obraz tych trzech androidów i ich konstruktorów wypuszczonych na to biedne, kompletnie bezbronne społeczeństwo, musi budzić pewien respekt.
 
      Obawiam się, że – jak już zapowiedziałem w poprzedniej notce – sam topór nie wystarczy. A amulety też trzeba znaleźć bardzo specjalne.
 

Wszystkich którzy lubią tu przychodzić bez niepotrzebnej zachęty, ale też i tych co są tu po raz pierwszy, tradycyjnie informuję, że mój kumpel i wydawca Gabriel Maciejewski zajął się ostatnio poszerzaniem rynku dla naszych książek, w tym mojego „Liścia” i „Elementarza”. Dziś jest tak, że można obie zamawiać w każdej księgarni w Polsce, a nie zdziwiłbym sie gdyby i za granicą. Natomiast, jeśli ktoś woli przez Internet, to albo u Gabriela na stronie www.coryllus.pl, lub na moim www.toyah.pl.  Te same, tyle że z osobistą dedykacją, i z darmową wysyłką.