Blog
Krzysztof Osiejuk
Krzysztof Osiejuk
Krzysztof Osiejuk bloger, pisarz, nauczyciel
142 obserwujących 1442 notki 4676182 odsłony
Krzysztof Osiejuk, 28 marca 2017 r.

Czy Joanna Lichocka lubi ministra Waszczykowskiego?

1464 6 0 A A A

      Zdaję sobie oczywiście sprawę z tego, co znaczna część sympatyków Prawa i Sprawiedliwości, a jednocześnie, zupełnie naturalnie, rządu Beaty Szydło, myśli sobie o ministrze Waszczykowskim i jaką przyszłość dla niego planuje, gdyby jednak kogoś interesowało moje zdanie, pragnę tu stanowczo zadeklarować, że jeśli już miałbym kontestować to, co się w ramach tego projektu dzieje, to Witold Waszczykowski nie mieściłby się nawet w pierwszej dwudziestce. Ktoś powie, że ponieważ wszyscy znają moją przewrotność, w owej deklaracji nie ma nic dziwnego, i ja tu od razu muszę złożyć kolejną deklarację. Owszem, ile razy widzę, że wokół czy to jakiegoś wydarzenia, czy choćby pojedynczej osoby zaczyna się zbierać grupa ludzi, która mówi dokładnie to samo, podpierając się dodatkowo dokładnie takimi samymi argumentami, w sposób naturalny wolę się trzymać od nich z daleka. Podobnie jest oczywiście w przypadku Waszczykowskiego. Ja go mam na oku właściwie od pierwszej chwili jak się pokazał publicznie i nie mogłem nie zauważyć, że wrogość jaką on zaczął budzić po wszystkich właściwie stronach politycznej sceny była co najmniej irracjonalna. Jasne, że on nigdy nie robił wrażenia kogoś szczególnie sympatycznego, a jego wypowiedzi zbyt często wskazywały na to, że on się zupełnie nie liczy z tym, co sobie o nim pomyśli iluś tam dziennikarzy, polityków, czy nawet wyborców, dla mnie jednak to ani przez chwilę nie był wystarczający powód, by się na niego zżymać, a tym bardziej odwracać się do niego plecami. Dlaczego? Dlatego mianowicie, że ja sobie nie przypominam, by on kiedykolwiek powiedział nieprawdę, lub zachował się głupio, czy nieprzyzwoicie. Niedyplomatycznie, owszem. Nieprzyzwoicie, nigdy.

            Jednak nie to jest pierwszy powód, dlaczego dziś Waszczykowskiego postanowiłem bronić. Rzecz w tym, że jeśli mam wskazywać na ludzi związanych z obecnym obozem władzy, których w najlepszym dla nich wypadku nie toleruję, to Waszczykowski nie stanowi dla nich jakiejkolwiek konkurencji. Weźmy choćby wspomnianego tu ledwo co Jarosław Gowin, o którym nawet nie mam ochoty myśleć, a co dopiero po raz kolejny pisać. Bardzo źle również znoszę ministra Glińskiego, czy rzecznika rządu Bochenka. Uważam też, że nie zaszkodziłoby szefem Kancelarii Premiera uczynić kogoś, że tak powiem, bardziej lotnego od Beaty Kempy, a ministrowi Błaszczakowi zdecydowanie odradzić występy w telewizji, tak by nie daj Boże wyborcy nie zorientowali się w końcu, że on nie dość, że ich traktuje jak ostatnich durniów, to jeszcze się tym chwali. Bardzo też bym był szczęśliwy, gdyby, skoro oni już muszą być posłami, do reprezentowania partii w trakcie telewizyjnych debat, zamiast redaktor Lichockiej, czy posła Żalka, Prawo i Sprawiedliwość wystawiało choćby puste wiadro. A tuż już miejsca by zabrakło, gdybym miał wspominać całą tę bandę niepokornych jak jasna cholera dziennikarzy, zaczynając od Marcina Wolskiego, przez Stanisława Janeckiego, a kończąc na Witoldzie Gadowskim. To oni bowiem wszyscy moim zdaniem stanowią prawdziwy problem Prawa i Sprawiedliwości, a nie minister Waszczykowski. Dlaczego? Z tego prostego powodu, że gdy chodzi o Waszczykowskiego, cokolwiek on zrobi lub powie, nie ma takiej możliwości, byśmy mu mogli zarzucić, że on nas traktuje jak zbieraninę ciemnych ludków, że już nie wspomnę o tym, że przynajmniej nie wygląda, jak znaleziony w bramie menel.

        Waszczykowski to człowiek nieznośnie poważny i niech nikt się nie łudzi, że kiedy on do nas będzie mówił, to choćby na chwilę ową powagę zechce zastąpić nędzną kokieterią. Dziś wszyscy jeden przez drugiego dostają cholery na Waszczykowskiego za to, że ten, kiedy już wszystko rzekomo układało się tak pięknie, ni stąd ni z owąd wyskoczył z pretensjami do Brukseli o sfałszowanie niedawnych wyborów na Przewodniczącego Rady Europejskiej. I nie chodzi mi tu wcale ani o ten cały, mniej lub bardziej zorganizowany „antypis”, ale o tak zwanych „naszych”, którym gapienie się w tę całą politykę, do tego stopnia poprzestawiało klepki we łbach, że gotowi są wręcz twierdzić, że Waszczykowski jest zwyczajnie „głupi”. I pomyśleć tylko, że jeszcze tak niedawno dla każdego z nas to, co właśnie oficjalnie powtórzył minister Waszczykowski, stanowiło jak najbardziej oczywistą oczywistość. Proszę mi pozwolić przypomnieć tu komentarz naszego wybitnego kolegi Orjana, który tuż po owym fałszerstwie napisał co następuje:


 „Moim zdaniem, Tusk jest uzurpatorem. Dowód mieści się w pytaniu: ile głosów otrzymał w wyborach Saryusz-Wolski. Powinien mieć w protokołach szczytu 1 głos za (Polski). Jeśli w dokumentach szczytu nie ma takiego wyniku, to znaczy, że wybory nie odbyły się.

Drugie pytanie: ile głosów za, ile przeciw (tu powinno być przynajmniej 1), ile wstrzymujących się zostało zapisane w protokole wyborczym szczytu za Tuskiem. Brak któregoś ustalenia w protokole = wyborów nie było.
Polska nie podpisała konkluzji szczytu. Kwestia, czy wybory należały do szczytu, czy nie należały, ergo brak konkluzji na skutek wyboru nie wpływa, jest tylko interpretacją. Wyborów nie ustala się z interpretacji, lecz z protokołu wyniku wyborów.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

taki sam

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Ostatnie komentarze

  • @Bohdan Ozerski Andodina również nie udowodniła swoich tez.
  • @Lchlip Twoja notka ma sens tylko pod warunkiem, że uznamy Smoleńsk za zwykłą katastrofę...
  • Jakiś link? Skąd ta wiadomość?

Tagi

Tematy w dziale Polityka